„Interpolar Link” – BiPolar Bears

Bipolarność – dwubiegunowość ciała lub zjawiska, występowanie czegoś po obu przeciwległych stronach. Niedźwiedź bipolarny – niedźwiedź wędrownik, nieakceptujący naturalnego nakazu ograniczania swojej aktywności do terenów Arktyki. Jak to ma się do muzyki? W ten metaforyczny sposób zespół BiPolar Bears, określa swoje zamiłowania, inspiracje i twórczość. Ich debiutancki album „Interpolar Link” zdaje się to potwierdzać w sposób dość dobitny.
Wrocławską grupę tworzą Kuba Mitoraj i Szymon Danis (wspierani przez Grzegorza Posłusznego, Maćka Zakrzewskiego, Wojtka Derenia). Jeden z jazzowymi korzeniami, drugi zaś z typowo elektronicznym zacięciem. Jak sami twierdzą, ich spotkanie było działaniem podświadomym. W procesie poszukiwania swojego drugiego bieguna natknęli się właśnie na siebie, czego efektem jest zespół BiPolar Bears.
To nietypowe połączenie sprawia, że ich muzykę ciężko jest sklasyfikować i przypisać do jednego, konkretnego gatunku. Oscylują w okolicach elektronicznych brzmień, raz po raz sięgając to do wyrazistych i szybkich drum’n’bassowych rytmów, bądź to atakując słuchacza ciężkimi industrialnymi czy tip-hopowymi klimatami. Ten niespotykany eklektyzm jest siłą, ale zarazem słabością zespołu.
Należy się cieszyć, że na polskim rynku pojawia się kapela sięgająca do klimatów nieprzeczesywanych specjalnie przez naszych rodaków. Należy się cieszyć, że robią to w sposób profesjonalny, niepozostawiający nic do zarzucenia. Jednak coś powoduje, że „Interpolar Link” nie gości w moim odtwarzaczu za często. Być może ta nieustanna interpolarna podróż z bieguna na biegun sprawia, że nie mogę przekonać się do tej płyty.
Dlatego też, chyba lepiej jest nie zabierać się do tego albumu jako całości. O wiele rozsądniejszym wyjściem jest skupić się na poszczególnych utworach. I tak: singlowe „It Itches” – szybkie drum’n’bassowe tempo, „Angry” – miejscami eksperymentalna, mroczna, hałaśliwa, wręcz dark ambientowa elektronika, „Sparrow’s Winter” – kompozycja oparta na akustycznym, gitarowym motywie. Aż się w głowie kręci na myśl ile muzycznych szufladek wrocławianie obeszli. Za tymi chłopakami po prostu nie można nadążyć. Jednak skupiając się na pojedynczych piosenkach, nie powinniśmy stracić tchu.
Chcąc podróżować razem z bipolarnymi niedźwiedziami, trzeba mieć na uwadze, że jest to bieg długodystansowy. Żaden jamajski sprinter nie będzie w stanie go ukończyć. Jednak zespołowi BiPolar Bears z ogromną przyjemnością można towarzyszyć na krótszych dystansach. Ich muzyka może i w skali światowej odkrywcza nie jest, lecz wciąż pozostaje solidną alternatywą dla alternatywy. Płyta „Interpolar Link” jest gratką głównie dla fanów elektronicznych brzmień, jednak powinna być interesującą pozycją rónież dla słuchaczy zmęczonych monotonnością i powtarzalnością rynku muzycznego.
Zespół jeszcze nie dorobił się teledysku, ani strony głównej, więc odsyłam do myspace grupy.